Myślałam, że katar leczony trwa 7 dni - nie leczony zaś aż tydzień. U nas niestety to powiedzenie się nie sprawdza - już dwa tygodnie Antka zasmarkana. I to konkretnie. Tata Kukiełki nawet sięgnął po wynalazek jakim jest Katarek Czy polecam? Nie wiem. Skuteczność oczyszczania noska - i owszem jest. Byłaby większa gdyby w zestawie była instrukcja uspokojenia dziecka. U nas problem jest samo zbliżenie choćby chusteczki do malutkiego, i już zmęczonego noska katarem. Antka krzyczy, baaa wrzeszczy! Choć nie lubię tego słowa gdy mowa o płaczu mojego dziecka.
Dzisiejsza noc przypominała te nasze pierwsze, kolkowe wieczory. Antka na rękach, ja w półsiadzie oparta o Tatę Antosi i tak do rana. Każde jej odłożenie skutkowało zupełnie zatkanym nosem - a, że Antosia nadal śpi tylko na brzuszku - oddychanie jest wyzwaniem.
Walczymy więc dalej... na razie bez rezultatów. I wiosny wyglądamy, gdy wirusy można w lesie zgubić a bakterie w pole wygnać.

I myślę sobie oby do marca. Mam już w głowie zbliżające się nasze pierwsze rocznice. Ważne i piękne, niestety i smutna, trudna także przed nami.
Kwiaty noszone Poleczce wciąż nie dają rady zimowej aurze, aniołki, motyle i jabłka w śniegu toną. Mimo moich największych starań ponuro, bez słońca zerkającego zza drzew.
W ubiegłym roku brałam głęboki oddech by doczekać do marca z dziewczynkami w brzuchu. Wiosnę czułam wtedy w powietrzu. Leki sprawiały, że ciągle miałam podwyższoną temperaturę ciała - i okno jak dzień, tak noc, było otwarte. Pięć kroków dzielących od okna było trasą nie do przejścia, było też zbytnią fanaberią. Za całe przedwiośnie służyły mi tulipany, co to mi je mąż nosił a wiosenny look nadawała piżama i kolorowe sińce na rękach... Znowu wspominam? ech.
Kwiaty noszone Poleczce wciąż nie dają rady zimowej aurze, aniołki, motyle i jabłka w śniegu toną. Mimo moich największych starań ponuro, bez słońca zerkającego zza drzew.
W ubiegłym roku brałam głęboki oddech by doczekać do marca z dziewczynkami w brzuchu. Wiosnę czułam wtedy w powietrzu. Leki sprawiały, że ciągle miałam podwyższoną temperaturę ciała - i okno jak dzień, tak noc, było otwarte. Pięć kroków dzielących od okna było trasą nie do przejścia, było też zbytnią fanaberią. Za całe przedwiośnie służyły mi tulipany, co to mi je mąż nosił a wiosenny look nadawała piżama i kolorowe sińce na rękach... Znowu wspominam? ech.
Za to Babcia Halszka, spod wschodniej granicy, śle nam już wiosnę, której tak z Antolką wyglądamy przez okno. Paczuszka jak zwykle zapakowana profesjonalnie, wielce radosna. Z piękną zawartością, trochę wyczekana, ale i z nutką niespodzianki. Babcia Antosi rozpuszcza nas ogromnie i przyzwyczaja do tych ręcznych uroczych robótek. A nam apetyt rośnie ... z wiosną ochota na pastele - te uwielbiamy najmocniej ale i musztardową żółć, i fluo kolory:) Swetry, sweterki, kamizelki, sukienki i szorty - tak szorty najpiękniejsze. Rozkochałam się w tych ręcznych dziergankach...
Takim zwiastunem wiosny jest w Tosinkowym królestwie girlandy made by Babcia. Pora nadeszła by koloru pokojowi nadać.
Mimo, że zima była łaskawa dla nas. Nudy nie było. Dzień gonił za dniem. Atrakcje po drodze bywały. Śnieg dopisał. Wiosny chcemy i już!Tak Wiosny chcemy bardzo!
Takim zwiastunem wiosny jest w Tosinkowym królestwie girlandy made by Babcia. Pora nadeszła by koloru pokojowi nadać.
Mimo, że zima była łaskawa dla nas. Nudy nie było. Dzień gonił za dniem. Atrakcje po drodze bywały. Śnieg dopisał. Wiosny chcemy i już!Tak Wiosny chcemy bardzo!