Na spacerze lubię czuć słońce na policzkach. Lubię też zaplanować wypad nagle. I zbierać się w pośpiechu wpisując między pobudkę Antki a zachodzące słońce. Lubię jej euforię. Mały paluszek w kierunki wierzy i dźwigu i nieporadne... "dzik"
Ale najbardziej lubię patrzeć na ten duet. Doskonały. Jak szaleją.
Jak słyszę Jej piskliwe .... "Tati, cho!"
Kawałek naszego spaceru spaceru. Chłodnego. Ale w przyjemnym popołudniowym słońcu, bo dzień już lekko dłuższy :)
Akty i sceny kukiełkowej rzeczywistości Antosi, czasem soczyście umajone didaskaliami, czasem z dramatu powstałe lub pełne komedii... A bohaterka Antosia każdego dnia gra siebie... Cudowne Dziecko. Bo Cuda się zdarzają...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
06 stycznia 2014
21 stycznia 2013
Zima lubi dzieci...
Zima lubi dzieci...
Długo broniłam się przed saneczkowaniem z Kukiełeczką. Wciąż mam z tyłu głowy, że sama jeszcze nie siedzi. Właściwie jednak, można zrobić jej legowisko, w którym może być w pozycji półsiedzącej. W sobotni poranek wujek Marcel przybył do nas z saneczkami. I stało się. Nasz pierwszy, rodzinny, saneczkowy ślizg.
Antosia jest zdecydowanie fanką wózka. Okazało się jednak, że również sanki, mimo mroźnego przedpołudnia, okazały się atrakcyjne.
Najpierw ubieranie na cebulkę. Buźka kremem smarowana. I mocno zniecierpliwiona Potomka trafiła do swojego rydwanu, którym powoził tata. Ruszyli...
Będziemy tylko chwilę, jest zimno...usłyszałam chyba ze 3 razy. Na kulig w lesie czy zjeżdżanie z Góry Szczawiowej Kukiełeczka ma jeszcze czas. Ale podwórko i brzeg rzeki tym razem Antosia zobaczyła na prawdę. Nie tylko niebo i daszek wózka.
Nie lubię zimy. Bałam się tego utknięcia w domu. Latem przemierzamy hektary. Hop i Tośka już na podwórku, z psem, w sadzie, nad rzeką, w lesie, na spacerze na polach. A przy dziecku zmiana to cenna wartość. Tęskno patrze w stronę kalendarza, który zimą jakoś spowalnia.
Nie jest jednak jak myślałam. Z Antką zima nabiera koloru. Śnieg zyskuje na atrakcyjności.
Gdyby jeszcze nie było zimno i na sanki wystarczyłoby ubrać dziecko jedynie w bodziaka a nie kombinezon i cały ten ekwipunek czapkowy. Albo gdyby chociaż Antka lubiła się ubierać i mogłabym sobie odpuścić bicie rekordu Guinnessa w pakowaniu Kukiełeczki w zimowy zestaw wyjściowy. Nie jest jednak tak łatwo - szczególnie, gdy musimy jechać same w świat. Poćwiczyć na ten przykład. I pytam siebie samej ubierając małego szkraba...wystarczą jej skarpety wełniane czy założyć jeszcze jedne? :)
W niedziele zaplanowaliśmy dla odmiany zobaczyć zimę w mieście. Właściwie celem miał być Teatr Lalek. A tam piękna restauracja - z dziecięcymi atrakcjami. Kolejki drewniane w ruchu na swoich torach i całe mnóstwo kukiełek... jak na teatr lalek przystało. Niestety. Restauracja zmieniła właściciela i tym samym wnętrza zmieniły charakter. Rodzina Kukiełek nie zagrzała więc miejsca w teatrze lalek bo na spektakl z Tosią też jeszcze za wcześnie.
Tradycyjnie wylądowaliśmy więc w "kawowym niebie". Antosia zrobiła furorę swoim bla bla bla. A Tata Kukiełki stwierdził, że podryw na dziecko byłby pestką. Cały zastęp nastolatek z sąsiadującego stolika wtórował Tośce a panny przeczesywały grzywki w rozmowie z T. jaka to Ona urocza.
Zimą miasto traci. W weekendy ulice smutnawe, puste. Czasem jakiś zziębnięty dziadek w strachu, przestrzega wnusia by nie wspinał się na granitową kulę na wrocławskim rynku, która latem jest atrakcją wspinaczkową - zimną niestety oblodzona, staje się niebezpieczna. W tygodniu niemiłosierne korki i zmarznięte nosy czekające na przystankach Odśnieżone ścieżki, chodniki wygodne do przejścia ale bure.
Na spacery i saneczkowanie nasza "wsi spokojna, wsi wesoła" jest bezkonkurencyjna.
Tęskno mi czasem do niezależności, w której snuliśmy się kiedyś z Tatą Kukiełki po mieście w mroźne wieczory z kubkami grzanego wina i aparatem fotograficznym. Wystarczyło hasło i po chwili byliśmy na Ostrowie Tumskim. Teraz, każdy wypad okazuje się wyprawą, którą determinują potrzeby małego ssaka. Ale uwielbiam ten czas i każdą naszą wyprawę....
19 stycznia 2013
Fotostory ;)
![]() |
| Tak sobie myślę...Gryzę i gryzę... zrobiłabym coś konstruktywnego. |
![]() |
| Będę mówić ba ba ba ba ba ba.... to mi ostatnio świetnie wychodzi |
| Albo na świat popatrzę. Trochę dziwny jest, chyba ktoś mleko rozlał? |
| I może udowodnię mamusi, że potrafię siedzieć, z małą pomocą. |
![]() |
| I jak? Idziemy zobaczyć ten biały świat z bliska?;) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)






