Wiosna przyszła. Aż strach mówić o tym głośno bo jakaś złośliwa w tym roku. Jest nawet obawa, że czas który lubię w niej tak bardzo czyli PRZEDWIOŚNIE z nieśmiałym słońcem, zapachem ziemi i chłodnawym jeszcze wiatrem natychmiast zamieni się w tropiki.
Antka nareszcie załapała rytm 2 drzemek w ciągu dnia. Ta redukcja z 3 do 2 daje nam więcej czasu na spacery i eksplorowanie świata. Tyle rzeczy mamy do zobaczenia, tyle mamy do dotknięta, tyle do posmakowania w tym świecie za szybą. Mnie zaś nowy porządek pozwala na trochę odpoczynku i samozajęcia, bo Antkowe przysypianki dłuższe.
Ale ten dzienny rytm dłuższych drzemek na nocne szaleństwa jakby zamieniła. Od czasu infekcji w święta na dobre pokochała łóżko rodziców. I zupełnie jakby w jej maleńkim materacu ktoś szpilki powsadzał - Tosienia na baczność wstaje po włożeniu do swego łóżeczka.
Liczba pobudek wzrosła a ilość nieskutecznych prób odłożenia wraz z nimi.
Może to niepopularne, ale zdecydowanie marzy mi się powrót do starych reguł, kiedy to bywała sporadycznym gościem łoża małżeńskiego rodziców. W okolicach 9 miesiąca Antki zaczęliśmy zabierać Antosię do siebie... i tak jest do dziś. Czuję, że czas podjąć wyzwanie i na powrót odzyskać przynajmniej łóżko, zawalczyć o jakość spania, bo na długość nie liczę:) Niechże to będzie nasze rodzicielskie, wiosenne postanowienie. Ciągle jednak okazuje się, że nie jest to dobry czas...
A bo teraz zęby, gorączka, albo my nie w formie. Do weekendu czekamy? A w weekend - jakoś nie wychodzi. I tak mamy - pobudkę, za pobudką:(
Antka po wojażach w nocy - niezmiennie rozkoszna, z uśmiechem i gotowa do nowych zabaw.
Zdjęć rodziców po nieprzespanej nocy... nie ujawniamy;)
A skoro wiosna ... pakujemy zimowe, czapy, szaliki, kombinezony i... z nowej pozycji świat oglądamy. Gondolę w wózkiem ostatni raz do snu zabrałyśmy. Z wiosny cieszymy się obie, szczerze, ogromnie i na nowe wyzwania gotowe czekamym na wzrost temperatur a potem już tylko - czapki z głów!!!

