Pamiętam pierwsze przedstawienie szkolne z okazji Dnia Mamy i siebie jako 7-latkę, w granatowej plisowance i aksamitce przewiązanej pod szyją. Sala pełna płaczących Mam, po tym jak mówiłam wiersz... dziś sama się wzruszam na jego treść, choć kilka wersów już mi z głowy umknęło. Pamiętam też żal, jak dostałam banalną, zbyt krótką według mnie, rolę wiewiórki w przedstawieniu o Czerwonym Kapturku. I wiersze trudne i ważne, mówione na apelach, lekcjach, warsztatach. Lubiłam to, bardzo to lubiłam..
Tosinka uwielbia zasiadać przed oknem. Psa obserwować, kota czy bażanta w śniegu wypatrywać. Czasem skupiona uspokojona, wyciszona taka. Innym razem ekscytują ją leniwie snujące się witki wierzby płaczącej. Największe smutki widok z okna koi. Są więc 2 legowiska w oknach balkonowych i godziny zabawy za nami. Mimo tego, że pełzanie zajmuję Antkę najmocniej... widok z okna jest sporą konkurencją. A w tym oknie - świat jej zabaw cały. Miś pluszowy do całowania, co to je Antka odkryła i na potęgę ślini pyszczek Stefana. I zestaw książeczek. Bez nich ani rusz. Teraz to najfajniejsza zabawa, bo i pogryźć można, i to co w nich - najmocniej zajmujące. Żuk i Biedronka. Żaba. Wrona i Ser. Pomidor. Entliczek-Pentliczek. Żółw, Jeż i Psie smutki na koniec... A tych książeczek sporo już się nazbierało. Przyszedł czas, gdy Antosia przewraca twarde strony i słucha bacznie opowiadanych historii.
Zmyślam i ubarwiam. Dziesiąty raz powtarzam "w jabłuszku jest robaczek" i patrzę jak Antośka składa te swoje najpiękniejsze usteczka walcząc z ich oporem i lepi niemowlęce sylaby, i patrzy najmądrzej. Tuli się też i daje swemu rozbieganemu ciałku odpocząć.
A co czytamy? Już teraz rzadziej szmacianą książeczkę o Króliku, z nietypowych Antosia wybiera taką, z
którą można nurkować, o Kotku Mruczku. Ostatnio sporo starych wierszy
Polskich. Na półce czeka na nas spory zbiór bajek i baśni bo na długie historie
Antosia nie ma czasu;). Ważne by strony były twarde. By było kolorowo
ale ilustracje proste. Aby było też coś dla mnie czyli nie tylko błahe
rymowanki. Jest też spora lista życzeń, którą systematycznie realizuje.
Przed nami "Pierwsze Urodziny Prosiaczka". Ostatnio odkryłam Dwie
Siostry i Zakamarki ciekawe wydawnictwa...a tam, kilka świetnych
pozycji dla Maluszków.
Czytanie dla Antki to jednak wyzwanie, nim zdanie dokończę, Ona już na drugiej stronie, albo okładkę chce właśnie obejrzeć. Czasem tylko tytuł zdąże przeczytać a Tosia już inną książeczkę obraca w łapkach..
Dzień, za dniem na tych naszych zimowych zabawach w oknie mija. Spacerów chwilowo mniej, wyjazdów, odwiedzin też brak przez ten tydzień bo kurujemy małego "Smarkacza". I nagle Antka zaczyna dojrzewać odsłuchania krótkiego wierszyka, bajeczki - wsłuchuje się, patrzy na mnie. Gdy przestaje czytać stuka rączką w kolorowe strony.
I teraz to moje marzenie spełnione...
A ja? czytam bawiąc się tym. Słoniem bywam i kaczką czasem. Głosów i intonacji setki w sobie odkrywam, przypominam. Zawsze uwielbiałam to stanie na scenie, konkursy recytatorskie i rol odgrywanie. W głowie mi myśl krążyła gdzieś taka, żeby ze szkołą teatralną się zmierzyć... odwagi mi wtedy zabrakło. Dziś oboje, i Filip i Antka wtuleni we mnie słuchali tych starych wierszy. Piękne są, mądre takie. Odkrywam je na nowo, bo już mocno zapomniane mam je w głowie. Brzechwa, Chotomska i Tuwim - pamiętam, gdy mama czytała mi te wiersze...dziś ja czytam je dla nich. Marzenia się spełniają...
No i te ilustracje. Piękne i zapraszające w świat zwierząt i małych wyimaginowanych ludków.
To jedna z najfajniejszych zabaw, te nasze czytanki... i wiem, że to dopiero początek. Podróż w te małe i większe książeczki zaczęta kilka miesięcy temu, nabiera rozpędu. Dla mnie, to czas bezcenny, cudowna więź, i frajda samego czytania, tej "spikerki"...
Dla Antosi czytanie, to cała masa przyjemności i korzyści. Poczucie bezpieczeństwa przy maminym boku, intensywnie stymulowany rozwój, ogrom sytuacji, których nie sposób co dzień pokazać, nowe słowa i idee. Czytanie przecież tak bardzo rozwija inteligencję emocjonalną, wrażliwość. Rozbudza chęć poznawania świata, nauki i kształtuje nawyk czytania... i zabawą jest przeogromnie wielką, z piskiem i śmiechem w głos. I choć na słowa
poczytaj mi Mamo, muszę jeszcze poczekać, wiem dobrze, że czytanie sprawia Antosi ogromna przyjemność. Obu nam:)