Zawsze miałam dobrą pamięć do dat. Lubie pielęgnować w głowie i w sercu jubileusze. Wspominać.
Pierwsze spotkanie. Pierwszy spacer. Tamten poranek. Ten czas. Tamte chwile...
Czasem budzę się w z datą w głowie. Wertuje w pamięci momenty. I lubię to.
Dobrą już chwilę temu minął rok blogowej przygody Teatrzyku Kukiełkowego.
A ja zapomniałam. Było bez tortu, wspomnień i wpisu roczkowego. Przegapiłam ten moment bo listopad u nas burzliwy, pracowity i bogaty w zdarzenia.
Wciąż z przyjemnością siadam, z herbatą z cytryną, która czeka na mnie gorąca gdy Antosia już zaśnie.
I stukam. Czasem wieczorem zasypiam z myślą tym moim blogu.
Milion razy rozważam, że może pora już na ten ostatni wpis. I spakowanie moim słów i zdjęć w papierowej teczce, gdzieś z innymi pamiątkami wczesnego dzieciństwa Antosi i naszego rodzicielstwa.
Ale jestem tu. I Wy tu jesteście... jakoś dobrze mi z tym. I choć na tej scenie rożnie bywa - czasem zalana łzami piszę, czasem z uśmiechem ale zawsze z przyjemnością. I bywa, że moja widownia jest dla mnie doskonałym terapeutą. Za kciuki, za siłę. Za obecność, za uwagi, za czujność ortograficzną. Za czas. Za Was - ogromnie Wam dziękuję. I choć nie mam potrzeby zabierania ogromnej widowni, fanów i "Lubiących to" dobrze mi tu z Wami. I cieszę się, że jesteście.
Ten rok blogowej przygody jest dla mnie ciekawym doświadczeniem. Jest dla mnie platformą wielu kontaktów, nowych znajomości, z których szczególnie się cieszę i za nie dziękuję. Moment powstania bloga zbiegł się z początkiem mojego urlopu wychowawczego. I jakoś miałam w sobie potrzebę aby zrobić taką pamiątkę dla Antosi ale i siebie czas ten zorganizować. Zająć się czymś, co da mi frajdę. I tak właśnie jest.
Oczywiście bez "łaskawości" Antosi by się nie udało:) Bez jej drzemek solidnych, i długich wieczorów, które nam serwuje. I bez cierpliwości Tomka, który zniósł te wieczory beze mnie;) a jednak wciąż przy mnie, wspierając w każdej chwili.
Przeglądam kolejne wpisy i uśmiecham pod nosem. Pamiętam chyba każdy, choć patrząc na zdjęcia trudno mi uwierzyć, że Antka rośnie w zawrotnym tempie.
Radiowej Trójce i Joasi Mielewczyk dziękuje za zaproszenie, do niezwykłego dla mnie cyklu programów - Matka Polka Feministka. I wciąż obiecuje, że przyjedziemy z rewizytą.
I jakoś do tego postu pasują mi zdjęcia z cyklu " the best of" ale nie jestem przygotowana. Dlatego wynalazłam kilka fotek z październikowego popołudnia...
Dziękuje kochani
Roczny Teatrzyk Kukiełkowy